Na początek kilka obiektywnych faktów. Oficjalnie Nokia N97 mini to nieco przerobiona wersja telefonu bez dopisku "mini" (test można znaleźć po tym linkiem). Jak wskazuje nazwa, urządzenie cechuje się mniejszymi gabarytami w stosunku do pierwowzoru: 113 x 52,5 x 14,2 mm, natomiast wymiary N97 to 117,2 x 55,3 x 15,9 mm (maksymalnie 18,25 mm). W konsekwencji zastowano mniejszy ekran o przekątnej 3.2", czyli o 7-8 milimetrów mniej. Inne ważne zmiany to:
-
pamięć wbudowana - 8GB (N97 - 32GB),
-
zmodyfikowana klawiatura - brak przycisku nawigacyjnego,
-
metalowa klapka baterii,
-
brak pokrywki obiektywu aparatu fotograficznego.
Konsekwencją modyfikacji jest niższa cena "słuchawki". Na oficjalnej stronie producenta podaje się kwotę 1999 złotych, czyli o 400 złotych mniej niż za Nokię N97.
Nokia N97 mini sprawia wrażenie solidnej konstrukcji, nie trzeszczy, nie posiada luzów na klapce, ogólne wrażenia są pozytywne. Mój egzemplarz posiadał źle spasowaną pokrywkę baterii, ale jako, że jest to wersja testowa, która przychodziła już przez ręce wielu zapaleńców uznam to za jednorazowy psikus. Samą zasadę działania klapki (słynna "belka") oceniam za bardzo udany eksperyment. Fakt, że w celu rozunięcia trzeba wykazać się odrobiną siły i techniki można uznać za zaletę - telefon nie otworzy się w kieszeni. Rozkład klawiszy klawiatury jest logiczny, same klawisze zaś są bardzo wygodne. Miłym akcentem są przyciski kierunkowe umieszczone po prawej stronie klawiatury, układ znany ze starych komputerów przypomina dobre czasy Street Fighter'a na 386DX u kolegi w bloku. Nie jestem wiekim fanem przycisków dotykowych, więc zieloną i czerwoną słuchawkę zamieniłbym na klasyczne klawisze. Jak wiadomo, by wyjąć telefon z kieszeni najłatwiej jest to zrobić ręką, a wówczas można przypadkiem rozpocząć rozmowę z teściową.
Bez sensu jest rozpisywanie się na temat funkcji menu, bo zakładam, że symbian s60 w piątej edycji nie jest już niczym tajemniczym, aczkolwiek można wsponieć nieco o walorach użytkowych tego systemu. Według mnie system został zaprojektowany poprawnie, wszystko jest na swoim miejscu, a jeżeli nie to mamy pole do popisu poprzez dostosowanie skrótów i parametrów aplikacji do swoich potrzeb. Dobre wrażenie zrobił na mnie ekran dotykowy. W stosunku do Samsunga Omnia HD jest on mniej czuły... i bardzo dobrze. Samsung reagował nawet na zbliżanie palca do ekranu, więc samo trzymanie go w dłoni powodowało mimowolne wciskanie elemntów na krawędzi wyświetlacza - tu jest inaczej. Niestety wersja N97 mini, którą testowałem jest próbką typu "working sample", dlatego system miał tendencję do wieszania się, wprowadzania opóźnień. Mam nadzieję, że zostanie to poprawione, bo wpływa to niekorzystnie na walory użytkowe.
Podsumowując Nokia N97 to bardzo interesujący telefon dla wymagającego użytkownika. Posiada typowy zestaw funkcji segmentu wyższego, może poza tunerem DVB-H (sprawa dyskusyjna). Można zauważyć, że na rynku jest wiele telefonów kompletnych pod kątem wyposażenia, ale nie zapominajmy, że nad wszystkim powinien czuwać wydajny system operacyjny. Miejmy nadzieję, że Nokia poprawi swojego Symbiana, który w wersji piątej jest pozycją całkiem nową. "Mini" to wciąż bardzo ciekawa pozycja w stosunku do "dużej" N97. Mniejsze gabaryty, mniejsza pamięć, ten sam potencjał za 400 złotych mniej. Dlaczego nie?









